W poprzedniej części artykułu omówiliśmy czym jest strefa i czym się różni od obrony "każdy swego". Teraz przyszła kolej na opis odczuć jakie wiąże ze sobą gra strefą (z perspektywy widza, trenera i zawodnika). Ma to na celu ogólne przedstawienie strefy nie tylko jako zagrywki ale także jako elementu widowiska (niestety strefa hamuje widowisko i efektowność gry).
Wielu kibiców zwanych popularnie "piknikami", nie zdaje sobie sprawy co dokładnie dzieje się na boisku. Dla nich drużynie nagle nie wpada i nie idzie, w tej chwili są zawiedzeni i widzą jak ich drużyna jest słaba. Doświadczony kibic koszykówki zobaczy, że przeciwnik stanął "strefą" co wymusiło rzuty z dystansu i gorsze statystyki jego drużyny. Dla wielu kibiców mecz w którym dominuje obrona strefą jest nudny, monotonny, statyczny i nie ciekawy, w dodatku pogarsza opinię o zespole, lidze i zawodnikach. Ten problem rozwiązano w NBA, gdzie zakazano systemów obronnych które są jakąkolwiek odmianą "strefy". Dzięki temu w NBA koszykarze mogli pokazać pełnię swoich możliwości. Niestety "mogli" gdyż przepis z 1947 roku został zniesiony w sezonie 2001/02. Efektem tego są relatywnie niższe wyniki meczów i głosy krytyki kibiców co do drużyn grających tzw. nudną koszykówkę (San Antonia Spurs).
Zawodnikowi broniącemu w strefie jest łatwiej. Pod uwagę trzeba brać różne elementy takie jak kondycja, ruchliwość, technika obrony. Praktycznie dzięki ograniczeniu pola poruszania się zawodnika (nie trzeba ganiać po całym boisku) zawodnik mniej się męczy. Przesunięcia w strefie są na pewno mniejsze niż w obronie indywidualnej, co wpływa na już wspomnianą kondycję. Komfort psychiczny zawodnika też jest większy, gdyż obrońca nie jest sam przeciwko często lepszemu zawodnikowi (zawsze odpowiada za strefę a nie np. za lidera przeciwnego zespołu). Sytuacja zmienia się gdy zawodnik z obrońcy zmienia się w atakującego. Dla wielu strefa jest dużym ograniczeniem ich możliwości (np. gdy zawodnik bardzo dobrze mija a słabo rzuca z dystansu). Wiadomo, że do zawodnika trzeba zawsze podejść indywidualnie (nie każdy zareaguje w ten sam sposób), jednak podstawowe odczucia sprawdzają się dla większości ludzi. Ze względu na dużą ilość plusów, bardzo często obrona strefowa jest stosowana przez graczy drużyn amatorskich.
Zdania trenerów na temat strefy są podzielone i praktycznie każdy trener ma inne podejście do tej obrony. Dla wielu jest ona podstawą i główną zaporą taktyczną przed przeciwną drużyną. Moim zdaniem, strefa powinna być stosowana jedynie jako uzupełnienie do obrony indywidualnej i obrony mieszanej. Istnieje jednak jeszcze jeden problem wielu trenerów, kiedy zacząć uczyć strefy? Dla wielu strefy nie powinno się uczyć w mini koszykówce i w okresie juniorskim. Dlaczego? Gdyż strefa zdaniem wielu fachowców nie rozwija umiejętności indywidualnych obrońcy, mało tego współgranie w zespole też ogranicza się do kilku podstaw (pomocy, przesunięć i komunikacji w okrojonych warunkach) Niestety w Polsce, aby się wybić z drużyną często nie mającą zaplecza w najlepszej lidze, trzeba osiągnąć dobry wynik, aby wygrać trenerzy sięgają po strefę. Dlaczego jednak nie warto uczyć strefy, skoro wszyscy ją stosują w całej europie? Gdyż zawodnik, który jest nauczony bardzo dobrze bronić i jest zawodowcem w 100% poradzi sobie z nową zagrywką jaką jest strefa. Przykładów jest wiele nawet w polskiej lidze, wystarczy popatrzeć na amerykańskich zawodników, którzy rzadko kiedy wiedzą czym jest strefa przed przyjazdem do Europy. Na szczęście ten problem powoli zacznie zanikać, wiadomo wszystko idzie na przód.
Moim zdaniem trener młodych zawodników nie powinien zwracać uwagi na strefę. To znaczy, że zawodnicy powinni ją znać, powinni ją stosować, ale nigdy przy strefie nie wolno oceniać postaw obronnych zawodnika. Są one bardzo okrojone i w rzeczywistości dają fałszywy obraz umiejętności. Czyli w tym wypadku trzeba się zastanowić... po co strefa młodym?
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|